Monday, 3 January 2011

ŚMIAŁY KROK W NOWY ROK

No i w koncu doczekalam sie Nowego Roku. Stary zdecydowanie do najbardziej udanych nie nalezal, tym radosniej wiec powitalam nowy i po cichu licze ze spelni on pokladane w nim nadzieje. Stary rok obfitowal w zmiany, niekoniecznie pozytywne. Zakonczyl jedna dluga i burzliwa znajomosc, z kims kto wydawal mi sie bliskim przyjacielem, a okazal sie jego kompletnym przeciwienstwem. Poddawal moj zwiazek licznym testom i probom ogniowym. A na koniec uraczyl mnie soczystym przeziebieniem, tak ze Swieta i Nowy Rok spedzilam z lozku z syropikiem, termometrem i tona chusteczek higienicznych. Jestem jednak optymistka i tlumacze sobie ze widocznie tak mialo byc. Nalezalo przerobic ten etap zycia aby z nowymi doswiadczeniami zaczac cos nowego. I tak dzisiejsza sesja z gilem do pasa ale usmiechnieta i pelna pozytywnej energii. Czego i wam w tym Nowym Roku z calego serca zycze.





Sunday, 28 November 2010

CHANGES

Sezon zmian rozpoczela zmiana pracy, ktora w chwili obecnej pochlania mnie do reszty. Od kilku tygodni poddawana jestem intensywnemu programowi szkoleniowemu, stad tez moje rzadkie wizyty na blogu, za co ogromnie przepraszam. Popierajac teorie ze zmianom w glowie powinny towarzyszyc zmiany na glowie zdecydowalam sie na zmiane fryzury. Czuje sie w niej znakomicie. Czasem niewielka zmiana moze radykalnie poprawic samopoczucie kobiety i ja jestem tego zywym przykladem :)
Na wyspach zima, minusowe temperatury i czekac tylko jak spadnie snieg. W sklepach goraczka przedswiatecznych zakupow, wszyscy lataja jak szaleni i wykupuja absolutnie wszystko. Korzystajac ze sloneczka wybralismy sie dzis na spacerek i popatrzec jak wyspy przygotowuja sie do Bozego Narodzenia. Moj czarny kardigan okazal sie zakupem trafionym w 10tke. Jest tak cieply ze bez problemu mozna go nosic zamiast plaszczyka.







Saturday, 6 November 2010

NEWS IN FOCUS

No, i to by bylo na tyle grzania sie w cieple wakacyjnych wspomnien. Anglia przywitala nas temperatura 3 stopni, dobrze ze zdazylismy sie chociaz przebrac na lotnisku, bo przewazajaca wiekszosc urlopowiczow wrocila w szortach i klapkach. Po powrocie oprocz szoku termicznego czekala na mnie nieoczekiwana zmiana pracy i tu musze przyznac ze stanelam na wysokosci zadania. Otoz, udalo mi sie znalezc 2 prace w ciagu 2 tygodni. Jedna zdecydowanie bardziej necaca finansowo, choc niestety wymagajaca przeprowadzki, druga na miejscu, ale mniej platna. I tak oto stoje przed dylematem ktora opcje wybrac. A ze mam jeszcze caly przyszly tydzien wolny mam tez sporo czasu na podejmowanie decyzji. A nuz pojawi sie jakas trzecia opcja :)Tymczasem mala namiastka nowych jesiennych nabytkow z mojej szafy. Botki z New Looka, tobra prezent od mojego meza zakupiona na Gran Canarii i futerko, w ktorym czuje sie troche jak wyplowialy Big Bird z ulicy Sezamkowej, ale bardzo je lubie.
Na deser fotka mojego outfitu z zeszlotygodniowej imprezy halloweenowej. Pozdrawiam wszystkie szafiarki i spiesze odwiedzac wasze blogi.








Saturday, 23 October 2010

OGRZANA CIEPŁEM WAKACYJNYCH WSPOMNIEN

Wszystko co dobre szybko sie konczy i tak oto nadszedl czas powiedziec "Adios" sloneczku, cieplemu piaseczkowi i niezwyklym widokom. I z tymi widoczkami zostawiam was teraz sam na sam, klapki, szorty i koszulki sa zdecydowanie malo szafiarskie, ale mysle ze widoczki wam to zrekompensuja :)
















Sunday, 10 October 2010

Jedną nogą na wakacjach

Moje drogie to juz ostatnia jesienna stylizacja przed urlopowym szalenstwem, szortami, bikini i drinkami z parasolka. Juz za pare dni mam nadzieje smazyc sie w tropikalnym sloncu i oddawac radosnemu nierobstwu. Tymczasem nadrabiajac ostatne zaleglosci towarzyskie przed wyjazdem odwiedzilismy moja ciocie w Maidstone. Pogoda okazala sie niezwykle laskawa i obdarzyla nas ostatnimi promieniami slonca. Na ta okazje wybralam brazy. Doskonale sie w nich czuje.




Sunday, 26 September 2010

WYPATRUJE SLONCA W FUTRZE

Wyglada na to ze sloneczko w koncu powiedzialo dosc, spakowalo walizki i zwawym truchtem opuscilo wyspe. Jego miejsce czym predzej zajela slota, szaro bure niskie chmury i niemile wiatrzysko. Az sie nosa z domu wystawiac nie chce. Mam jeszcze cicha nadzieje na indian summer, ale patrzac za okno jakos marnie to wyglada. Dobrze, ze czeka mnie jeszcze w tym roku grzanie tylka pod palma i radosne oczekiwanie na ten upragniony moment pozwala mi jakos lagodniej zniesc otaczajaca mnie szaro-bura rzeczywistosc. Za niecaly miesiac bede sie wylegowac na plazy, smazyc tluszcz w tropikalnym sloncu i popijac kolorowe drinki z parasolka. Gran Canario przybywam :) Tymczasem, stosownie do pogody wygrzebalam z szafy dzisiejszy zestaw, ktory oprocz funkcji praktycznych czyli grzania tylka ma rowniez spelniac warunki estetyczne czyli cieszyc oko udana mieszanka obecnych trendow. Tak wiec pojawia sie ciepla futrzana kamizelka w akompaniamencie botkow i torebki z fredzelkami, okraszona lesna sowa, ktora dopelnia jesiennej calosci. Kamizelka budzi zdecydowane emocje, bo wczoraj w sklepie zaczepiel mnie jakis facet pytajac czemu nie ogolilam klaty :) Z funkcji praktycznych zestaw wywiazal sie znakomicie, czekam zatem na wasze opinie co do funkcji estetycznych.






Sunday, 12 September 2010

JESIENNE PRZYGODY KAMCIATKA

Dzisiejsza stylizacje postanowilam umiescic w typowo jesiennej stylistyce tak wiec udalam sie z moim fotografem do pobliskiego lasku, aby powyginac sie trosze w moich nowych ciuszkach wsrod mchu, grzybow i kolorowych lisci. Jako ze spodziewalam sie atmosfery intymnosci zaszalalam z bizuteria, ktorej na zdjeciach nota bene nie widac, ale musicie mi uwierzyc na slowo ze byla oraz kozaczkami na obcasie. Po przybyciu na miejsce okazalo sie niestety ze pobliski las jest oblegany szturmem przez wszystkich okolicznych emigrantow z Europy wschodniej, ktorzy zacheceni niedawnymi opadami i sloneczna pogoda postanowili wybrac sie na grzyby. I tak oto wyginalam sie preznie przed obiektywem, a zza drzewa podgladal mnie jakis Wania szeleszczac dosadnie reklamowka pelna dorodnych podgrzybkow. Zdecydowanie utrudnialo to skupienie sie na sesji, stad dzis fotek niewiele. W drodze powrotnej okazalo sie ze grzybow jest tyle i sa tak ogromne ze prawie sie o nie potykalismy, wiec dzis czeka nas grzybowa uczta na kolacje. Co do outfitu przedstawiam Wam moje bolerko w kolorze kawy z mlekiem, z ktorym bardzo przypadlismy sobie do gustu. Sadzac po intensywnym szelescie reklamowki mysle ze Wani tez sie podobalo i gdyby nie obecnosc fotografa to moze nawet padlyby jakies niemoralne
propozycje. Jestem niekwestionowana gwiazda dzisiejszego grzybobrania :)